Mozaika Marzeń: Grzegorz Bednarczyk

Grzegorz Bednarczyk – Bielsko-Biała

Moim ulubionym zajęciem jest usiąść gdzieś w publicznym miejscu z kubkiem kawy i…  dwie rzeczy walczą wtedy o palmę pierwszeństwa. Pierwsza, by porozmyślać – snuć wizje, robić notatki, pracować nad czymś ważnym. Pamiętam, jak w Vancouver, przed wielu laty, usiadłem w kawiarence w Canada Place i pracowałem nad jakimś rozwiązaniem dla naszej wspólnoty w Bielsku. Gdy wypiłem jedną kawę, kelnerka bez pytania uzupełniła filiżankę… To jeszcze ciekawsze od zwiedzania.

Ale druga ulubiona rzecz, gdy już siedzę w tym publicznym miejscu – by porozmawiać! Zaczyna się, wiadomo, od banałów. Ale w pewnym momencie wzrok przebija budowle, krakowskie Sukiennice, czy co tam jest po drodze, i leci dalej. Zaczyna się rozmowa o tym, co się marzy. Siedząca obok osoba, najczęściej moja żona, Ewa, lub ktoś z przyjaciół, widzi mnie odmienionym… albo ktoś, kogo widzę po raz pierwszy. Marzenia!

Moim marzeniem jest stworzyć sieć klubów-kafeterii jako kawałków przestrzeni publicznej, w których rozmawiałoby się właśnie o marzeniach, jak byśmy chcieli zmienić świat i… jak Opatrzność jest gotowa angażować się w nasze życie, by te marzenia się spełniły.

Były czasy i miejsca w historii, gdzie od profesorów na uniwersytetach, po przekupki na straganach, rozmawiało się o wpływie Opatrzności na nasze życie. Chciałbym przyczynić się do stworzenia takiej mocnej alternatywy dzisiaj.

Będziemy więc gwarzyli o marzeniach, ale na marzeniach nie może się skończyć, bo z kolei, nic mnie tak nie porusza, jak rozczarowanie ludzi. Potrzebne jest budowanie drugiego człowieka, jak Jezus z Nazaretu budował swoich uczniów, a potem powiedział: „Idąc, czyńcie uczniami ludzi ze wszystkich narodów”.

Tu dobre miejsce, by powiedzieć o moim odniesieniu do Fundamentalnego Planu. Moja przygoda z Chrystusem zaczęła się wcześnie. Pamiętam, jak z wypiekami na twarzy słuchałem, jako wczesny nastolatek, o tym, jak krople krwi kapały z krzyża, na którym zawisł, a zawisł z mojego powodu. Pojawił się wtedy pierwszy impuls, by opowiadać o tym innym.

Jednak przełomową decyzję osobistego zaufania Chrystusowi i powierzenia Mu swojego życia podjąłem parę lat później, w 1975 roku, dwa miesiące po maturze, jadąc na wakacyjną przygodę, stojąc w pustym korytarzu pociągu relacji Kraków – Wiedeń, gdzieś między zasiekami polskiej granicy, a czechosłowacko-austirackiej. Trwająca wiele miesięcy walka, pełna rozterek i rozmyślań, zakończyła się zwycięstwem Chrystusa i odczuciem wewnętrznego spokoju, jak ocean bez zmarszczki, nieopisanej radości i poczucia spełnienia.

Powyższe osobiste doświadczenia poprowadziły mnie w stronę spełnienia tej części marzeń z dzieciństwa, która była związana z opowiadaniem o kroplach krwi Chrystusa (chociaż miałem też mnóstwo innych marzeń, jak chociażby tor do wyścigów samochodowych wokół domu na przedmieściach Nowego Jorku). Moim powołaniem okazało się założenie chrześcijańskiej wspólnoty. A zaczęło się od tego, że pewnego dnia, parę miesięcy po przeżyciach z pociągu, gdy wracałem ze szkoły, stojąc na szczycie schodów wiodących w dół od ulicy Zamojskiego w Krakowie, zobaczyłem w swojej wyobraźni obraz przyszłości, który kilkanaście lat później zaczął się spełniać, gdy podjęliśmy wraz z moją żoną Ewą misję tworzenia Wspólnoty Posłannictwo w Biesku-Białej.

Dlatego kolejnym moim wielkim marzeniem jest stworzenie cyklu seminariów obejmujących wszystkie zagadnienia potrzebne komuś, kto jest liderem chrześcijańskiej wspólnoty, lub grupy, w ramach szeroko pojętego budowania drugiego człowieka, z elementami pomnażania (jedni pomagają drugim, którzy pomagają następnym itd.). Chciałbym w ten sposób przekazać dalej doświadczenia zebrane podczas kilkudziesięciu lat liderowania wspólnocie w Bielsku-Białej od momentu jej powstania.

Cykl seminariów otrzymał nazwę Szkoła Tyrannosa, bo ma być na wzór działań Pawła Apostoła opisanych w Dziejach Apostolskich 19, chociaż w pierwszej kolejności ma być odkrywaniem sekretów wpływu Jezusa opisanych w Ewangeliach.

Marzy mi się w ten sposób pomóc wielu chrześcijańskim liderom, by, zamiast rozczarowania, doświadczyli wykorzystania pełni swojego potencjału i zobaczyli owoc w ludziach, którzy wyjdą spod ich opieki. Cykl ma być dostępny dla liderów małych kręgów oraz potencjalnych liderów wyłącznie przez formułę małej grupy.

Oprócz tych seminariów parę serii najlepszych na świecie studiów Biblijnych kilku ksiąg Biblii dla małych grup.

Marzy mi się, by ten sposób podejścia oraz styl życia, na który się on przekłada, dotarł w parę punktów świata i tam się pomnażał. Powiedzmy, gdzieś między Bielskiem a Melbourne (nie omijając, jeśli się da, Wielkiego Jabłka).

Jak marzyć, to marzyć, na chwałę Bogu! Bóg jest zbyt Wielki, by obrażać go małością naszych marzeń!

Aha! Kawa w tych klubach-kafeteriach, kawałkach przestrzeni publicznej, ma być za tyle, by każdego było stać, nie tylko emerytów! Może nawet dolewana bez pytania?!

Grzegorz Bednarczyk, pastor w Kościele Baptystów w Bielsku-Białej, studiował teologię w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, doktorat na Wydziale Nauk Społecznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, w latach 1995-1998 przewodniczący Rady Kościoła Baptystów w Polsce, współzałożyciel Chrześcijańskiego Ośrodka Edukacji i Kultury w Bielsku-Białej. Razem z żoną Ewą założyli chrześcijańską Wspólnotę Posłannictwo w Bielsku-Białej. Mają dwóch synów i czworo wnucząt.